el-e
liczba publikacji: 10
liczba punktów: 110

mutogeneza 04

Podsłuchiwana rozmowa zeszła na nudne techniczne szczegóły dotyczące kolejnych rozmrożeń.
Tego nie było sensu podsłuchiwać. Kama pomogła jej zainstalować podsłuch i mały magnetofon. Mogła przy jego pomocy nagrywać wszystkie rozmowy i potem je przesłuchać. Kiedy skończyły zaczęły cicho się wycofywać.
Szły ciemnym pustym korytarzem zachowując ciszę i nie odzywając się do siebie.
Razi była przygnębiona. Zmowa między wysoko postawionymi ludźmi sprawującymi władze przygnębiła ją. Ta sprawa nie dotyczyła jej jeszcze bezpośrednio, ale mimo to była przejęta tym co usłyszała. Nie chciała by niewinnym przytrafiło się coś złego. Ale z drugiej strony nie miała pojęcia co mogła by zrobić.
Wlokąc się za Kamą zastanawiała się bez przerwy co ona mogła by zrobić. Była tylko genetyczka właściwie bez przyjaciół i koneksji. Nie potrafiła nigdy namawiać innych ludzi do czegoś. Nikt jej nie słuchał. Nawet jej zwierzaki. I nie dość że zawsze była samotniczką przez zaangażowanie w swoją pracę, to jeszcze nie miała żadnych talentów towarzyskich i społecznych, przez co, była odsuwna, co rusz, od ważniejszych projektów. Nie przeszkadzało jej to. Ważni dla niej byli tylko jej podopieczni. To na nich jej zależało. Jak do tej pory.
Zatrzymały się dopiero kiedy doszły do bardziej uczęszczanych korytarzy. Usiadły pod ścianą i podzieliły się jedzeniem, które miała przy sobie Kama.
- Szkoda że nie można uciec na zewnątrz…- mruknęła Razi opierając się o ścianę.
- Tylko to co przyszło do głowy? – zapytała zaczepnie Kama.
- Tak by było najprościej… Ale nikt nie wie co się dzieje na górze.
- Wierzysz we wszystko co ci mówią, co?
Razi żachnęła się. Chciała zaprotestować, ale potem uczciwie musiała przyznać jej rację. Miała swoją pracę i na niej się skupiła. Inne sprawy jej nie interesowały. Jej świat był bardzo ograniczony. Nie miała nawet wielu przyjaciół.
- Było kilka ekspedycji badających warunki na powierzchni. – powiedziała niespodziewanie Kama.
- Nigdy o tym nie słyszałam. – oszołomiona Razi wydobyła z siebie głos dopiero po chwili. - Jesteś pewna?
- Widziałam raporty.
Razi była podekscytowana, szczególnie kiedy Kama obiecała że pokaże jej archiwum gdzie trzymano raporty z badań powierzchni. Kamę bawiło to jak Razi ucieszyła się tą obietnicą.
- Będziesz zaskoczona zgromadzonymi tam przedmiotami. – dodała z tajemnicza miną długowłosa dziewczyna. – Od zamknięcia wrót do schronów przywódcy podejmowali różne próby.
- Jakie próby?- zapytała Razi.
- Jak myślisz czemu nie odmrażają nikogo starszego? - odpowiedziała pytaniem Kama.
- Znam kilka starszych kobiet…- zaprotestowała Razi.
- Ale one zestarzały się w schronie nie poza nim…- z niecierpliwością zauważyła Kama.
Razi przez chwile milczała.
- Jesteś tego pewna? – zapytała w końcu.
Kama pokiwała głową z poważną mina. Wzięła duży gryz kanapki i żuła go czekając na dalsze pytania Razi.
- Dlaczego tak robią? Czemu nie odmrażają nikogo kto pamiętał by życie poza schronem… –zapytała w końcu Razi.
- Sama się zastanawiałam nad tym.. Myślę że chodziło im o to by spróbować zmienić życia ludzie. By ukształtować ich…nas… na nowo. Sprawdzają na nas różne teorie… dlatego nie mam tu w schronie żadnej religii.
- Ja się z tego cieszę…Religie to bzdura, były dziwne. Nie żałuje że nich nie ma…- powiedziała z przekonaniem Razi.
- Inaczej byś o nich myślała gdybyś się z nimi wychowała.- oświadczyła Kama pewnym głosem.
Razi pokiwała powoli głową, Kama miała racje. Wykluczenie religie i wszystkich starych systemów nie było trudne kiedy mogli wychować od nowa pokolenie zamrożonych dzieci. Nie uważała że to źle bo to czego się uczyła w szkole o przeszłości wcale jej się nie podobało. Lepiej było tak jak teraz.
- Było im na rękę ograniczenie strefy duchowej.- oświadczyła nagle Kama.
Razi nie wiedziała co to znaczy.
- Co?
- To przeczytałam w jednym z raportów… wiele z nich jest bardzo ciekawych. Na przykład ciekawe było to o sposobach manipulowania innymi, sprawowaniu nad nimi kontroli. – powiedziała Kama z poważną miną. – O wielu sprawach nie nie mówią… Myślę że do nas dociera tylko przeinaczona wiedza o przeszłości.
Raz skinęła głową choć nie do końca się z tym zgadzała.
- Czasem znajduje na prawdę ciekawego...- tajemniczo pochwaliła się Kama.
- Co na przykład?
- Różne rzeczy.- sprzątająca powiedziała wymijająco, jakby zmieniła zdanie i chciała coś zachować tylko dla siebie.
Ranko była rozczarowana.
- Znam kilka osób. – powiedziała Kama wstając.- Przedstawię ci ich.
Ruszyły w dalszą drogę na górę. Po drodze do schodów Kama wskazała jeden z ciemnych korytarzy i powiedziała ściszonym głosem.
- Ten prowadzi na zewnątrz, wiesz?
Razi wbiła wzrok w mroczny koniec korytarza.
- Skąd to wiesz? – cicha zapytała.
- Raz poszłam nim. Na końcu są wielki wrota z zamkiem cyfrowym.
- Jakbym znała szyfr moglibyśmy stąd uciec. Każdy kto by chciał… – powiedziała Razi.
- Ale nie znasz… nikt nie zna. Po co tym myśleć. - powiedziała Kama i wzruszyła ramionami.
Doszły do poziomu mieszkalnego. Powinny wrócić do swoich pokojów by rano wstać do pracy ale zamiast tego stały i rozmawiały. Razi jak rzadko otworzyła się mówiło o tym co chodziło jej po głowie.
- Jesteś inna. – zauważyła w pewnej chwili Kama.
- Nie podoba mi się że to inni o mnie decydują. – wyznała Razi.- Oni przecież nie wiedza co mnie czyni szczęśliwa i co lubię. Nie powinni mi niczego narzucać.
Kama się śmiała.
- Jakby to kogoś obchodziło co myślimy i czujemy….- zauważyła cynicznie.
- Ale nie powinno tak być…
Kama znów zrobiła minę jakby się nad czymś zastanawiała, a potem przypatrywała się Razi spod wpół przymkniętych powiek.
- Dziwne rzeczy o tobie mówią inni. Wiesz, chodzą różne plotki…
Razi spięła się. Nie wiedziała ile inni o niej wiedzą. Nie było jej życiu wiele sekretów ale za niektóre mogła zostać odsunięta od pracy i zdegradowana. O czym wie Kama?
Dziewczyna uśmiechała się z rozbawieniem. Cisza się przeciągała.
- Tak…? – zapytała w końcu Razi udając że nic jej to nie obchodzi.
- O tym że nie lubisz bardzo facetów – ze znaczącym śmieszkiem zauważyła Kama.
Razi zmieszała się. Czy Kam podejrzewała że chce się jej przypodobać, zbliżyć do niej ? Że z nią flirtuje?
- Wiesz ja naprawdę nie lubię facetów ale…- zaczęła się tłumaczyć zaczerwieniona.
Kama uciszyła ją zdecydowanym ruchem dłoni.
- Spokojnie, rozumiem. Poza tym mam teraz dziewczynę… bardzo zazdrosną… - zachichotała. – I choć na to nie wygląda to w łóżku to prawdziwa tygrysica.
Razi była zmieszana. Kamę to rozbawiło.
- Wiemy już że nie lubisz facetów...- powiedziała z uśmieszkiem Kama.
- Ja nie lubię też kobiet.- stanowczo oświadczyła Razi.- W ten sposób… No wiesz…
Kama zaśmiała się.
- Rozumiem to. To że nie lubi się mężczyzn, nie znaczy że lubi się kobiety. Ty chyba wolisz zwierzęta, co? – zapytała wyrozumiale Kama.
Zabrzmiało to bardzo dwuznacznie, ale Razi musiała się z tym zgodzić. Wolała towarzystwo zwierząt niż ludzi.
- Tak to mi najbliżsi przyjaciele. Dlatego robię dla nich to wszystko…- cicho powiedziała Razi. Robiła dla nich naprawdę wiele i wiele ryzykowała. To nie było zbyt rozsądne, ale było już za późno by się wycofać.
- A ja robię to, bo cię lubię i nie cierpię tych dupków z Zarządu. – zauważyła Kama.- Narzucają nam denne prawa i każą jeszcze udawać że wszystko jest w porządku…
Zaczęły się żegnać. Kama chcąc być uprzejma i pomocna dawała jej dobre rady.
- Nie odkładaj swoich obowiązków… będziesz mieć przez to kłopoty. Jakbyś potrzebowała, to moja była dziewczyna dała mi coś żeby uśpić faceta w razie czego. Mi to już nie potrzebne mogę ci to dać…
Razi przez chwilę rozważała tak możliwość ale wolała by unieszkodliwić na zawsze Marco. Pokusa mogła by być za zbyt wielka. Wolała go unikać. Kama zaczęła snuć wspomnienia.
- Zaczęliśmy rozmawiać i odkryłam ze on wcale nie miał większej ochoty na seks ze mną niż ja z nim. – wyznała Razi.- Potem się z nim zaprzyjaźniłam. Jest w porządku. I wcale nie taki jak myślałam. Spróbuje poznać tego Marco…
Razi nie miała na to najmniejszej ochoty, ale nie powiedziała tego głośno. Marco był idiotą z którym nie chciała mieć do czynienia. Uśmiechnęła się na pożegnanie do Kamy i powlekła się do swojej kwatery, była bardzo zmęczona minionymi dniami. Zbyt wiele zdarzyło się w tak krótkim czasie. Nie spała zbyt wiele i do tego czuła obite w starciu z malkontentami plecy i uda. Może i nie mieli pojęcia o walce ale i tak czuła ból ich uderzeń. Pewnie będzie miała siniaki. Musi pamiętać by je chować pod ubraniem.
Zrzuciła kombinezon i zakopała się w pościeli. Mimo niepokoju i krążących po głowie myśli szybko zasnęła.
Śniła sen o ciemności, w których lśniły jarzące się oczy. Nie raz to się jej śniło. Zawsze długo błądziła w mroku szukając czegoś znajomego. W kilku snach udawało jej się dotrzeć do drzwi i światła. Nie wiedziała jednak co jest w nim. Zawsze wtedy się budziła.

Tym razem oczy lśniły mocniej. Miała wrażenie ze otaczają ją wielkie groźne stwory przed którymi nie można się ukryć. Słyszała ich szepty, pomruki i warczenia. Coś ją osaczało. Przestraszona przycisnęła się do ściany i czekała aż ten koszmar się skończy.
Coś ją nagle obudziło. Była spocona i roztrzęsiona. Żałowała że nie ma przy sobie tabletek nasennych. Leżała tylko nie mogąc zasnąć, bo za każdym razem kiedy przysypiała coś ja znów budziło.
W końcu na wpółprzytomna ubrała się, wrzuciła całe jedzenie jakie trzymała w swojej kwaterze do torby i wyszła na korytarz. Miała wrażenie że coś nią steruje. W przeszłości już to jej się zdarzało.
Wkradła się do swojego starego laboratorium. Wzięła wózek i załadowała na niego klatki ze swoimi przyjaciółmi. Wiedziała że zmuszają ją do posłuszeństwa, ale przecież i tak chciała ich ocalić. Co prawda miała inne plany, ale nie opierała się. Nie obchodziły ich los ludzi. Ale i to rozumiała. Były tylko zwierzętami. Wyjątkowymi ale zwierzętami. Dbali tylko o swoją skórę. Nie mogła ich za to winiąc ani się im dziwić.
Zakryła klatki kocem z niepalnego plastiku. Nie wiedziała czy taka ochrona wystarczy, ale jej przyjaciele nie przejmowali się tym. Czy wiedzieli coś o czym ona nie miała pojęcia?
Skierował się do windy z której bardzo rzadko korzystała. Zjechała nią na niższy poziom. Miała nadzieje że nikogo nie spotkają. Szła ostrożnie korytarzem który pokazała jej Kama.
Kiedy doszła do zamkniętych wrót stanęła. Razi nie mogła uwierzyć że zabrała klatki ze zwierzętami i uciekła z nimi ze schronu. Przez chwile myślała że może to nadal jest sen. Ale wtedy jeden z je przyjaciół którego głaskała przez pręty klatki lekko ją ugryzł.
Patrzyła w oczy jednego ze swoich przyjaciół i wiedziała że nie może ich zawieść. Wzięła się w garść.
Brama była zamknięta, ale jej genialne zwierzaki znały szyfr. Nie spodziewała się niczego innego. Razi ujrzała cyfry w głowie i powoli wstukała je. Czy robiła właśnie coś szalonego? Wrota powoli się otwierały. Razi spodziewała się ujrzeć wyjałowiona opustoszała krainę ule zobaczyła tylko małe pomieszczenie z kolejnymi drzwiami. Na bocznej ścianie zobaczyły kilkanaście używanych skafandrów i hełmów.
Stanęła niezdecydowana. Nie miała pojęcia co ją czeka na zewnątrz, ale nie mogła już się wycofać. Wzięła głęboki oddech i włożyła jedne z wiszących w małym pomieszczeniu skafander ochronny i podeszła do kolejnych drzwi. Hełm położyła na klatkach. Liczyła że i do nich jej zwierzaki znają szyfr. Nie pomyliła się.
Kolejne wrota powoli się przed nimi otwierały. Przed sobą ujrzała jeszcze jedne drzwi. Zaczęła się denerwować. Czy były tylko trzy pary drzwi?
Bała się, ale szła dalej. Poruszała się mechanicznie i nic nie myślała. Zupełnie jakby ktoś ją zmuszał do działania. Jej przyjaciele nauczyli się nowych sztuczek. Może to i lepiej że znikną ze schronu? Nie obchodziły ich losy ludzi, co mogło doprowadzić w końcu do tragedii.
Za późno by zawrócić. Słyszała jak zamykają się za nią kolejne z wrót. Założyła hełm który miał tylko najprostszy filtr oczyszczający pobierane z otoczenia powietrze i podeszła do trzeciej bramy. Wstukała kod i cofnęła się do klatek. Przed sobą miała korytarz na końcu którego świeciło się światło.
Czy to kolejny schron? Pchając przed sobą wózek z klatkami szła ostrożnie przed siebie. Korytarz był długi choć coraz szerszy i wyższy. Denerwowała się, ale nie było sensu zawracać skoro zaszła tak daleko.
Nagle wózek zatrzymała się jakby na coś najechał. Pchnęła go mocniej ale to nie pomogło. Obeszła wózek i coś zabrudziło jej hełm. Coś przeszkadzało jej widzieć wyraźnie. Spojrzała w górę, ale nie zobaczyła na sobą sufitu.
Wyszła na powierzchnię.
Nie mogła w to uwierzyć.
Wyświetleń: 108  |  Dodano: 2018-01-14 09:32  |  Punkty od użytkowników: 4.0
Dodaj komentarz
Tylko dla zalogowanych
Wyślij wiadomość
Tylko dla zalogowanych
Dodaj tekst do ulubionych
Dla wersji rozszerzonych
Oceń publikację
Tylko dla zalogowanych
Komentarze
wyświetl:1

 
Zobacz również
Księga Rodzaju 34,27-31
pozostałe 2019-10-19 15:14
"Synowie Jakuba zaś napadli na pobitych i złupili miasto, ponieważ zhańbiono ich siostrę" Czyli...
Godziny innego żywiołu
powieść 2019-10-19 13:37
Elżbieta Walczak - fragment nowej powieści "Godziny innego żywiołu." Premiera wkrótce.
Gdyby ocean milczał - Anna Wysocka-Kalkowska
powieść 2019-10-18 10:40
A gdyby ocean milczał – to o czym? O bólu po stracie i radości z odnowy. Marzeniach – ich spełnianiu...
akademia

Projekt i wykonanie: a3m agencja internetowa