enamorada
liczba publikacji: 237
liczba punktów: 2500

Powstaje seria powieści Elżbiety Walczak (fragment pierwszej).

Zadzwonił, gdy odpinałam spódnicę w toalecie. Zawisła na nogach, kiedy sięgałam po torebkę, która stała oparta o muszlę klozetową, po czym spadła na podłogę. Słyszałam dźwięk telefonu i wiedziałam, że to Lauks. Rozszerzyłam nogi i grzebałam w torbie. Jest. Podniosłam lewą nogę, potem prawą, żeby zdjąć buty, które upijały mnie od trzech godzin, oparłam słuchawkę o ucho i usiadłam na białej desce. Zacisnęłam mocno mięśnie, spięłam się i odebrałam.
- Sandro, wejdź do mnie na chwilę.- To było wszystko, co usłyszałam. Na całe szczęście.
Zdjęłam perukę, bo właśnie zeszłam z wizji, schowałam do torby, podniosłam z ziemi granatową spódnicę i otworzyłam drzwi. Podłoga lśniła jak w kibelku pałacu Buckingham. Byłam tam jakieś pięć lat temu, ale cały czas pamiętam ten błysk. Stałam przez chwilę i przyglądałam się tej bieli, z której wyłonił się czarny punkt. Pomyślałam, że to wygląda jak… Podniosłam do góry spódnicę i zorientowałam się, że coś się stało z moimi stringami. Nie było ich na mojej pupie, a przecież dokładnie pamiętam ostanie dziesięć minut. No były tam. Kiedy zadzwonił Lauks, wszystko działo tak szybko. Zerknęłam do mojej ukochanej brązowej torebki Louis Vuitton i odetchnęłam z ulgą. Nie wiem, jak do tego doszło. Podchodząc do lustra, pomyślałam o mojej matce, która zmarła na alzheimera. Ale przecież właśnie dzisiaj kończę dopiero czterdzieści siedem lat, to nie może być to. Boże, proszę cię. Policzyłam szybko kurze łapki. – Trzy i dwie zmarszczki przy ustach. Dwa razy trzy, sześć i dwa, osiem. Nic się nie zmieniło. – Szyja. – Przejechałam dłonią, wyprostowując się jak łabędź, zamrugałam szybko powiekami i wykonałam w ekspresowym tempie jogę twarzy. Napompowałam do policzków powietrze i stałam z balonami dziesięć sekund. Powtórzyłam serie trzy razy i przystąpiłam do malowania ust. Rozluźniona i w środku pusta, ruszyłam do gabinetu szefa.
Widziałam przez oszkloną ścianę, jak wstaje i bierze do ręki kwiaty. Uśmiechnęłam się, ale na jego twarzy zobaczyłam dziwny grymas. Otworzył mi drzwi.
- Teofil, dziękuję. Pamiętałeś? Jak co roku.- Moje wypolerowane białe zęby lśniły w jego okularach.
- Przykro mi Sandro.- Spuścił głowę, podał mi kwiaty i szedł w kierunku barku.
- Że skończyłam czterdzieści siedem lat? Nie przesadzajmy. W starym piecu diabeł pali.
- Że musimy zrobić cięcie.
- Cięcie! Przerwa na lunch. – Usłyszałam głos producenta programu, który właśnie dostał ramówkę.
- Kto mnie zastąpi?
Lauks wskazał ręką na młodą dziennikarkę, która uśmiechała się do niego przez szklane drzwi.
- Nie dostanę nawet zegarka, za tyle lat poświęceń? – Pokręcił głową raz w prawo, raz w lewo.
- Napijesz się czegoś? – To było ostatnie zdanie, które wypowiedział z nosem w barku pełnym drogich trunków.
Trzasnęłam drzwiami i podałam kwiaty, młodej kobiecie z biustem na wierzchu, która szczerzyła równie białe kły w moim kierunku.
Nie słyszałam własnych myśli, zjeżdżając windą z siódmego piętra budynku, w którym spędziłam dwadzieścia lat. Trzęsłam się jak osika i bałam się uronić łzę, żeby nikt z portierów tego nie widział. Moja porażka spadła na mnie bez uprzedzenia jak alzheimer na moją matkę. Jednak dobiegałam do pięćdziesiątki i nie ma co się łudzić, że życie traktuje starych ludzi ulgowo.
- Bardzo mi przykro – powiedział portier.
- Mi też jest przykro – powiedziała sprzątaczka z czarnym wąsikiem pod nosem.
- Do widzenia kochani. – Przytuliłam wąsatą panią Zosię do siebie, czując od niej zapach alkoholu.
- Niech się pani trzyma. – Bonifacy otworzył mi drzwi. Robił to przez dwadzieścia lat. Poklepałam go po ramieniu, nie będąc w stanie wydusić już z siebie nic więcej.
Poczułam słońce na twarzy. Łzy kapały mi na granatową garsonkę od Gucciego. Ławka w parku, dwieście metrów dalej, to było jedyne rozwiązanie, żeby uspokoić drżące serce. Postawiłam obok siebie brązową torebkę i wyjęłam stringi, którymi wytarłam łzy, a potem nos. Zdjęłam buty, bo upijały mnie od kilku godzin i postawiłam stopy mocno na ziemi.
Wyświetleń: 14  |  Dodano: 2019-08-25 16:35  |  Punkty od użytkowników: 0
Dodaj komentarz
Tylko dla zalogowanych
Wyślij wiadomość
Tylko dla zalogowanych
Dodaj tekst do ulubionych
Dla wersji rozszerzonych
Oceń publikację
Tylko dla zalogowanych
Komentarze

Jeszcze nikt nie skomentował tej publikacji.
Bądź pierwszy!


 
Zobacz również
Księga Rodzaju 33,10-13
pozostałe 2019-09-19 16:35
Czyli na mowę słów Ezawa: Ja mam dosyć bracie mój (stada trzód każde stado z osobna, według grup...
Księga Rodzaju 33,5-9
pozostałe 2019-09-15 15:59
"A gdy Ezaw podniósł oczy i ujrzał żony i dzieci, rzekł: A ci kim są dla ciebie ? Odpowiedział:...
Pamiętnik zakochanej (fragment)
powieść 2019-09-15 10:40
Sandra tego samego dnia zostaje zwolniona z pracy, zostawia ją mąż i córka informuje o tym, że wyjeżdża...
Pasja Pisania. Pisania można się nauczyć!

Projekt i wykonanie: a3m agencja internetowa