kristof
liczba publikacji: 29
liczba punktów: 1334

Zasadzka - Cena pokoju

...
Wtedy Henryk spojrzał na drzewa, gdzie we śnie widział stojących łuczników. Zgodnie z jego oczekiwaniami pojawili się tam kolejni półnadzy wojownicy, ale było ich zaledwie sześciu i zamiast łuków mieli w rękach krótkie miecze.
Karol wskazał w ich kierunku palcem i wszyscy po cichu ruszyli za nim, by zbliżyć się do nich niezauważenie. Jednak między nimi nie było nic, co mogliby wykorzystać za osłonę. Przez to szybko zostali zauważeni i jeden z półnagich mężczyzn krzyknął na ich widok, odwracając się w ich stronę z mieczem w górze, a reszta jego kompanów natychmiast zaczęła szybko przecinać grube i mocno napięte liny, przywiązane do drzew.
Karol z Gotfrydem i Michałem z impetem ruszyli do ataku. Wojownik chcąc ich powstrzymać, też ruszył na nich, jednak z trójką przeciwników nie miał szans. Karol odparł jego atak, a Gotfryd przeciął go w pół. Zaraz ruszyło na nich kolejnych dwóch, ale szybko jednego z nich Mateusz przeszył strzałą, a kolejnego dopadł Henryk. Ostatnich trzech półnagich wojowników patrząc na nich zdołało przeciąć swoje liny.
- O Boże - zdołał tylko powiedzieć Henryk.
Stojąc z boku patrzyli, jak z wysokich gałęzi natychmiast runęły w kierunku korowodu rycerzy dwa grube i długie na dwa metry pnie z powbijanymi w ostrymi, półmetrowymi kolcami. Przeleciały one nad głowami półnagich wojowników i z ogromną prędkością uderzyły w najemników stojących na polanie, którzy nie zdążyli nawet zareagować. Dwa pnie niczym kosa, wykosiły kilkunastu najemników, nabijając ich na kolce i taranując swoją siłą. Najemnicy stojący w pułapce, nie mieli gdzie się przed nimi schować. Jedni próbowali bronić się tarczami, inni chowali się za swoich kompanów, ale pnie nie miały dla nich litości. Wdzierały się w ich linię obrony i rozdzierały ją na strzępy, przelatując na drugą stronę polany i z impetem wracając. Żołnierze zaczęli się rozbiegać po polanie, ale wtedy wpadali na kolejne, przygotowane na nich pułapki. Tym razem były to doły w ziemi z wystającymi ku górze kolcami.
Dwóch półnagich wojowników z zadowoleniem patrzyło na masakrę na polanie, a za ich plecami kompan właśnie skończył przecinać jedną z dwóch lin blokującą kolejny pień i szybko przebiegł do ostatniej grubej liny. Henryk nie chciał mu pozwolić na jej przecięcie i wymierzył w niego z łuku, ale wtedy dwóch półnagich wojowników ruszyło na nich z mieczami w rękach. Zasłonili sobą ich kompana i krzycząc, biegli wprost na nich.
- Musimy trafić tego ostatniego! - krzyknął podenerwowany Henryk, próbując wymierzyć w wojownika przecinającego linę.
Wtedy znad jego głowy wyleciały w przeciągu zaledwie krótkiej chwili jedna po drugiej strzały, wypuszczone przez Mateusza. Dwaj półnadzy wojownicy trafieni w pierś, przewrócili się na ziemię, odsłaniając ich ostatniego kompana. Wtedy Henryk nie czekając na nic, wystrzelił strzałę prosto w głowę wojownika przecinającego ostatnią linę. Padł on na ziemię martwy, ale lina, którą przecinał trzymała się już na ostatnim włosku. Widząc to Henryk rzucił się do niej, by ją przytrzymać, a zaraz za nim podążyli jego kompani. Młody wojownik dobiegł do niej i już czuł jak ona strzela mu pod ręką, gdy pochwycił ją Michał w swoje silne i wielkie ręce.
- Zobaczcie tam - powiedział do nich Mateusz, wskazując na oddalających się od nich kilkunastu półnagich wojowników z łukami w rękach. - Gonimy ich?
- Zostaw - odpowiedział mu Karol i odwrócił się w stronę najemników. - Mamy na razie poważniejszy problem.
Na polanie panował teraz totalny chaos. Wszyscy do siebie krzyczeli, nikt nie wiedział co robić. Huśtające się pnie traciły swoją szybkość i już nie siały takiego zniszczenia, ale ukryte w wysokiej trawie doły, wciąż nie pozwalały im czuć się pewnie.
W końcu Jakub zarządził szybki wymarsz z polany i każdy z wielką chęcią opuścił krwawe miejsce, które pochłonęło kilkunastu ich kompanów.

Fragment powieści zatytułowanej „Cena pokoju” - autor: Krzysztof Lip
http://klip.ucoz.pl/
Wyświetleń: 34  |  Dodano: 2020-06-24 18:46  |  Punkty od użytkowników: 0
Dodaj komentarz
Tylko dla zalogowanych
Wyślij wiadomość
Tylko dla zalogowanych
Dodaj tekst do ulubionych
Dla wersji rozszerzonych
Oceń publikację
Tylko dla zalogowanych
Komentarze

Jeszcze nikt nie skomentował tej publikacji.
Bądź pierwszy!


 
Zobacz również
Księga Rodzaju 41,52-54
pozostałe 2020-07-11 14:59
I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi, bo przyczyną wszelkiego zła jest brak wiedzy biblijnej...
Nic się nie da zrobić
poezja 2020-07-11 10:41
Elżbieta Walczak - wiersz z tomiku "Jestem pozytywną bakterią".
Księga Rodzaju 41,49-51
pozostałe 2020-07-08 15:15
"I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi, bo przyczyną wszelkiego zła jest brak wiedzy biblijnej,...
Pasja Pisania. Pisania można się nauczyć!

Projekt i wykonanie: a3m agencja internetowa