enamorada
liczba publikacji: 228
liczba punktów: 2410

Moonmać

Moonmać
Nie chodzi o to, że nie przestawiłam zegarka 31 marca na inną godzinę, na jakiś tam czas letni. Chodzi o konsekwencje. Tego dnia nastawiłam budzik na drugą w nocy, zupełnie nieświadoma tego, że jest już trzecia. Miała się odbyć Pełnia Niebieskiego Księżyca, a w takich dniach wzrasta liczba unikalnych pomysłów i artystycznych wizji. Liczba samobójstw również, ale to mnie jeszcze nie dotyczy. Chciałam z tego skorzystać. Zadzwonił. Wypasiony z laserowym wyświetlaczem. Pomogłam sobie wstać, przerzucając bark na prawą stronę, a lewą dłonią oparłam się o ścianę. Kiedy palce stabilnie dotykały tapety, zgięłam lewą nogę i delikatnie postawiłam ją blisko kolana prawej. Potem prawą postawiłam obok lewej i obie stopy przesunęłam w kierunku pośladków. Palce dłoni oderwały się od ściany i objęły obie nogi. To sprawia, że głowa lekko się unosi. Silne ręce pomogły mi przerzucić ciało na prawo. Puściły, a wtedy nogi same zsunęły się z tapczanu. Korpus jeszcze leżał, ale głowa cały czas próbowała się unosić. Wtedy zadzwonił, wypasiony, z laserowym wyświetlaczem po raz drugi. Światełko poszło do nieba. W tym momencie lewa ręka uniosła się na wysokość budzika i przycisnęła laser, bo jasność dawała po oczach. Nawet nie pisnęłam. Prawa ręka jakoś znalazła włącznik nocnej lampki. Rozejrzałam się. Byłam w swoim pokoju. Gdzieś leżał przygotowany na okoliczność nocnego pisania zeszyt i długopis. Tylko gdzie? Lewa ręka drętwiała coraz bardziej od nadmiaru energii, ale prawa wyciągnęła się sama w kierunku komputera. Ciało unosiło się wraz z nią. Dotarłam do czarnej skrzynki, bo zeszytu nie było. Podniosłam klapkę i czekałam na zielone światełko. Osunęłam się bezwiednie na fotel przy biurku. Włączyłam radio.
- Jak się czujecie w nieswoim czasie? – usłyszałam komentarz prowadzącego. – Następne takie cudeńko zobaczycie dopiero w 2037 roku.
Szybko przeliczyłam, ile wtedy będę miała lat i byłam pewna, że warto nie przespać tej nocy. Tym bardziej że od jakiegoś czasu brakuje mi pomysłów. Siedziałam wpatrzona w ekran i czekałam na godzinę 02: 35. Z tego, co się dowiedziałam wcześniej od astrologów z You Tube, dobrze jest szybko napisać listę takich łebskich, innowacyjnych, świeżych koncepcyjek tego dnia, o tej właśnie godzinie. Poszczypałam się po policzkach. Na moim wypasionym, laserowym budziku była już 02:20. Długo wstawałam, dłużej niż zwykle. Nogi same wsunęły się w różowe kapcie i pomaszerowałam do kuchni zrobić sobie herbatkę. W radiu grali „Moon River” z filmu "Śniadanie u Tiffany'ego" w wykonaniu Audrey Hepburn. Spojrzałam w okno, myśląc, że ten motyw już wykorzystałam. W zasadzie wiele już wykorzystałam, czerpiąc ze znaków w księżycowe noce. Szurając kapciami, wracałam na swoje miejsce przed komputer i nagle podano godzinę.
- Minęła trzecia trzydzieści.
Wyświetleń: 47  |  Dodano: 2019-04-07 18:42  |  Punkty od użytkowników: 0
Dodaj komentarz
Tylko dla zalogowanych
Wyślij wiadomość
Tylko dla zalogowanych
Dodaj tekst do ulubionych
Dla wersji rozszerzonych
Oceń publikację
Tylko dla zalogowanych
Komentarze

Jeszcze nikt nie skomentował tej publikacji.
Bądź pierwszy!


 
Zobacz również
Godziny innego żywiołu
powieść 2019-06-16 17:51
8 kwietnia choroba Alzheimera zabrała moją mamę. Jako autorka kilku już powieści postanowiłam napisać...
Księga Rodzaju 31, 12-16
pozostałe 2019-06-16 16:19
"On zaś rzekł: Podnieś oczy i zobacz, że wszystkie samce, które pokrywają owce, są pręgowate,...
Księga Rodzaju 31,6-11
pozostałe 2019-06-12 15:49
"Wy same przecież wiecie, żem służył ojcu waszemu ze wszystkich sił swoich," Czyli żony Jakuba...

Projekt i wykonanie: a3m agencja internetowa