catarina
liczba publikacji: 508
liczba punktów: 4377

Kim Young-ha Czarny kwiat

Kim Young-ha Czarny kwiat, Kwiaty Orientu 2015

Kim Young-ha, południowokoreański pisarz, wprowadza nas w mało znany dla nas, Europejczyków moment historii. Jest rok 1904. Zakończyła się wojna koreańsko-japońska. Cesarz Korei mocno liczył na wsparcie ze strony Rosji, ale ta miała swoje problemy. Już niedługo car miał stracić wszystko, a władzę miała objąć zupełnie inna siła. Zmianom musiała się także poddać, żyjąca do tej pory według tradycyjnych praw, Korea. Tysiące Koreańczyków, bojąc się tego, co może ich spotkać we własnym kraju ze strony Japończyków i mając świadomość, że pomoc z Rosji nie nadejdzie, zdecydowało się wyemigrować. Szybko rozpowszechniona plotka obiecywała uchodźcom raj w dalekim Meksyku.

Liczne grono bohaterów powieści poznajemy w momencie ładowania się na statek, który ma wypłynąć do „ziemi obiecanej”. Są tu członkowie rodziny królewskiej, drobny złodziejaszek, chłopiec, który nie ma nic do stracenia, katolicki ksiądz, który nie zamierza poświęcić życia na misji oraz dziesiątki innych ludzi, przemieszanych w ładowniach statku. Podziały społeczne przestają odgrywać jakąkolwiek rolę na czas ponad miesięcznej podróży.

Kim Young-ha drobiazgowo opisuje losy kolejnych bohaterów, ale jest ich na tyle dużo i na tyle są mało konkretni, że nie zaprzyjaźniamy się zbytnio z żadnym z nich. Brakuje kogoś, kto pociągnąłby całą opowieść. Przytłacza także ilość przytaczanych faktów historycznych, jakby autor chciał przy okazji napisać podręcznik do historii, przemycając mnóstwo raczej niepotrzebnych dla samej fabuły informacji. Czyni to powieść nieco przyciężką. Choć oczywiście sama fabuła jest fascynująca: Koreańczycy próbujący założyć własne państwo na terenie Meksyku, w świecie sobie zupełnie obcym. To tak jakby egzotyczną roślinę przesadzić do jeszcze bardziej egzotycznego miejsca i czekać, co się stanie.

Jednak w powieści zawiódł styl Autora, który starał się przekazać za dużo z historii swoich rodaków, pomijając kierujące nimi motywy i emocje. Kim Young-ha stworzył raczej kronikę wypadków, opisując po kolei, co przydarzyło się bohaterom, próbując wpisać ich losy w szerszy historyczny kontekst. Za taki temat powinien zabrać się pisarz iberoamerykański, wówczas byłoby to z pewnością arcydzieło. Zabrakło szczypty magii i poczucia, że dzieje się coś niezwykłego. Aczkolwiek należy oddać Autorowi sprawiedliwość za pracę włożoną w próbę opowiedzenia zapomnianej historii tysiąca Koreańczyków, którzy znaleźli nowe życie w Ameryce Południowej, przenikając w jej dzieje.
Wyświetleń: 291  |  Dodano: 2015-07-28 11:44  |  Punkty od użytkowników: 0
Dodaj komentarz
Tylko dla zalogowanych
Wyślij wiadomość
Tylko dla zalogowanych
Dodaj tekst do ulubionych
Dla wersji rozszerzonych
Oceń publikację
Tylko dla zalogowanych
Komentarze

Jeszcze nikt nie skomentował tej publikacji.
Bądź pierwszy!


 
Zobacz również
"Pokaż mi horyzont"
opowiadania 2017-08-19 17:55
Fragment opowiadania Elżbiety Walczak ze zbioru "Nienasycenie" - premiera w listopadzie
"Zadzwoniła śmierć jak wybawienie"
opowiadania 2017-08-17 16:50
Fragment opowiadania Elżbiety Walczak "Zadzwoniła śmierć jak wybawienie" pochodzi ze zbioru opowiadań...
Kilka prostych słów do matki
poezja 2017-08-12 00:22
Mamo, dzieckiem Twym zawsze chcę być W Twych ramionach płakać, w Twych ramionach śnić Tyś skałą...
Pasja Pisania. Internetowe kursy pisarskie

Projekt i wykonanie: a3m agencja internetowa